-Czarny Mercedes?!- wykrzyknęłam
-Tak, a coś się stało?-zapytali z niepokojem.
Jeśli jest to Harry to mu tak skopie dupę...
Ale mam mu ochote coś zrobić... Rozwalić nos chociażby. Zastanowiłam się chwilę. Czarny Mercedes. Przed blokiem też stał czarny Mercedes. Harry wyszedł i Mercedes zniknął.
Wydałam komendę która brzmiała jak prośba. Zadzwonili na policję z powodu ucieczki i porwania. Wyszłam z domu. Pognałam do mojego auta i ruszyłam do bloku w którym mieszkałam. Dojechanie do domu zajęło mi 10 minut, a do mieszkania w bloku 30 minut. Wpisałam kod i wbiegłam na samą górę. Zapukałam do drzwi mojego sąsiada.
-Co sie dzieje?-zapytał otwierając drzwi.
-GDZIE ONA JEST!?-wydarłam się na całe gardło, wchodząc do jego mieszkania, co nie było łatwe, ponieważ chciał mnie zablokować w progu.
Jego próba przetrzymania mnie w drzwiach skończyła się niepowodzeniem. Bez problemu wyminęłam go w drzwiach i darłam się na całe jego mieszkanie.
Zamkną za mną drzwi i spojrzał się jak na idiotkę.
-Co ty jej zrobiłeś?!-zapytałam podchodząc do niego
Skrzywił się. Tym razem to on mnie wyminął. Najzwyczajniej w świecie poszedł sobie do innego pokoju.
Kurwa kurwa kurwa.
Policzyłam do 10 i uspokoiłam się odrobinę. W sumie dla moich rodziców to codzienność. Nie ukrywam, że Alex zniszczyła mi cześć życia. Wszelkie wyzwiska w szkole jak 'siostra narkomanki' i tym podobne. Wiele razy myślałam o okaleczaniu się lub o samobójstwie. Po krótkim czasie zawsze twierdziłam, że jednak ja nie chce nikomu robić problemu. Uspokoiłam się.
Poszłam w ślady Harrego i dotarłam to małego salonu. Wielkością przypominał mój salon. Harry siedział z miską zupy i oglądał telewizję. Spojrzał się na mnie przez chwilę ale szybko odwrócił wzrok.
-Możemy pogadać?-załamał mi się głos
-Usiądź gdzieś sobie.-powiedział wyłączając telewizor.
Usiadłam na małej pufie niedaleko lady. Odgarnęłam włosy do tyłu.
-Co chciałeś ode mnie rano?-zapytałam bez zastanowienia się
Nie odpowiadał. Odłożył miskę zupy i złapał się za głowę, poczochrał się po swoich włosach. Podobały mi się jego włosy. Kasztanowe, kręcone całkiem ładne.
Przyłapał mnie na przyglądniu się mu. Uśmiechną się tylko. Przypomniałam sobie moje pytanie.
-Zamierzasz mi odpowiedzieć czy nie?-zapytałam spokojnie
Spojrzał się na mnie błagalnym wzrokiem i kontynuował jedzenie.
Nic tu po mnie.
Niezadowolona z efektu opuściłam jego mieszkanie. Na klatce schodowej panowała głucha cisza. Rozejrzałam się uważniej. Schody, poręcze, kilka okien i drzwi. Nic więcej. Kluczem otworzyłam drzwi do własnego mieszkania. Leciutko je popchnęłam i zdjęłam buty. Udałam się do mojej kuchni. Miałam zamiar porozkładać wszystko z tych kartonów, bo zajmowały najwięcej miejsca. Wyłożyłam wszystko na stół i stamtąd przecierałam naczynia oraz sztućce. Usłyszałam pukanie do drzwi i skrzepnięcie od otwierania.
-Gdzie jesteś?-zapytał głos z holu.
-W kuchni.-odparłam bez entuzjazmu
Kilka kroków i zobaczyłam Harrego. Nie powiem. Zdziwił mnie jego widok, ale nie dałam po sobie poznać. Usłyszałam głos tłuczonego szkła. Spojrzałam na moją dloń, która jeszcze przed chwilką trzymała talerz.
-Cholera. -popędziłam po szufelkę i zmiotkę.
Tak, oczywiście. Nie dałam mu po sobie poznać. Brawa dla mnie.
-Mów co chciałeś powiedzieć.- powiedziałam bez uczuć zamiatając podłogę.
-Właściwie to poczekam jak skończysz.-uświadomił mnie opierając się o famugę drzwi.
-Człowieku, będę rozładowywała te wszystkie kartony. Jeśli chcesz tu robić za kołka to taka pomoc mi się nie przyda. Jeden kołek stoi w holu.-powiedziałam wyrzucając rozbite części szkła do kosza.
-Niby ja jestem kołkiem?-wyszedł jakiś chłopak.
Był obtatułowany na całym ciele, jak Harry. Chyba miał tatuaże wszędzie gdzie się dało.
-Co ty tu robisz?-zapytaliśmy się z Harry'm w tym samym momencie.
-Do Harrego przyszedłem ale przez drzwi zobaczyłem że tu stoi, więc zawitałem. Nawet nie zdążyłem się odezwać, a zostałem wyzwany od kołków.-zaśmiałam się na jego słowa
-Jestem Lexie -powiedziałam wyciągając do niego rękę.
Blondyn skrzywił się ale też mi podał swoją dłoń. Zapadła długa cisza.
-A ty jak się nazywasz? -zapytałam poirytowana.
-Aaa... nie znasz mnie? Niall jestem. Styles nie przedstawiał Ci swojego kolegi. Oj Styles, Styles wiem że lubisz blondynki ale ogarnij się chłopie.
Harry zgładził go tylko wzrokiem.
-To co dzisiaj robimy?-zapytał blondynek, uśmiechając się. -Namierzamy Ethana?
Uśmiechnełam się niepewnie. Harry widząc moje poirytowanie kazał Niall'u 'zamknąć ryj'.
-Dobrze dzieciaczki. Ja sobie coś zjem, a wy porozmawiajcie.-zaczą szukać czegoś w szafkach.-Harry co ty se za dziewczyne znalazłeś. Anorektyczką jest czy co? Nic u niej w szafkach nie ma.
Niall poszedł do mojego salonu i rozłożył się na kanapie.
-Tak, a coś się stało?-zapytali z niepokojem.
Jeśli jest to Harry to mu tak skopie dupę...
Ale mam mu ochote coś zrobić... Rozwalić nos chociażby. Zastanowiłam się chwilę. Czarny Mercedes. Przed blokiem też stał czarny Mercedes. Harry wyszedł i Mercedes zniknął.
Wydałam komendę która brzmiała jak prośba. Zadzwonili na policję z powodu ucieczki i porwania. Wyszłam z domu. Pognałam do mojego auta i ruszyłam do bloku w którym mieszkałam. Dojechanie do domu zajęło mi 10 minut, a do mieszkania w bloku 30 minut. Wpisałam kod i wbiegłam na samą górę. Zapukałam do drzwi mojego sąsiada.
-Co sie dzieje?-zapytał otwierając drzwi.
-GDZIE ONA JEST!?-wydarłam się na całe gardło, wchodząc do jego mieszkania, co nie było łatwe, ponieważ chciał mnie zablokować w progu.
Jego próba przetrzymania mnie w drzwiach skończyła się niepowodzeniem. Bez problemu wyminęłam go w drzwiach i darłam się na całe jego mieszkanie.
Zamkną za mną drzwi i spojrzał się jak na idiotkę.
-Co ty jej zrobiłeś?!-zapytałam podchodząc do niego
Skrzywił się. Tym razem to on mnie wyminął. Najzwyczajniej w świecie poszedł sobie do innego pokoju.
Kurwa kurwa kurwa.
Policzyłam do 10 i uspokoiłam się odrobinę. W sumie dla moich rodziców to codzienność. Nie ukrywam, że Alex zniszczyła mi cześć życia. Wszelkie wyzwiska w szkole jak 'siostra narkomanki' i tym podobne. Wiele razy myślałam o okaleczaniu się lub o samobójstwie. Po krótkim czasie zawsze twierdziłam, że jednak ja nie chce nikomu robić problemu. Uspokoiłam się.
Poszłam w ślady Harrego i dotarłam to małego salonu. Wielkością przypominał mój salon. Harry siedział z miską zupy i oglądał telewizję. Spojrzał się na mnie przez chwilę ale szybko odwrócił wzrok.
-Możemy pogadać?-załamał mi się głos
-Usiądź gdzieś sobie.-powiedział wyłączając telewizor.
Usiadłam na małej pufie niedaleko lady. Odgarnęłam włosy do tyłu.
-Co chciałeś ode mnie rano?-zapytałam bez zastanowienia się
Nie odpowiadał. Odłożył miskę zupy i złapał się za głowę, poczochrał się po swoich włosach. Podobały mi się jego włosy. Kasztanowe, kręcone całkiem ładne.
Przyłapał mnie na przyglądniu się mu. Uśmiechną się tylko. Przypomniałam sobie moje pytanie.
-Zamierzasz mi odpowiedzieć czy nie?-zapytałam spokojnie
Spojrzał się na mnie błagalnym wzrokiem i kontynuował jedzenie.
Nic tu po mnie.
Niezadowolona z efektu opuściłam jego mieszkanie. Na klatce schodowej panowała głucha cisza. Rozejrzałam się uważniej. Schody, poręcze, kilka okien i drzwi. Nic więcej. Kluczem otworzyłam drzwi do własnego mieszkania. Leciutko je popchnęłam i zdjęłam buty. Udałam się do mojej kuchni. Miałam zamiar porozkładać wszystko z tych kartonów, bo zajmowały najwięcej miejsca. Wyłożyłam wszystko na stół i stamtąd przecierałam naczynia oraz sztućce. Usłyszałam pukanie do drzwi i skrzepnięcie od otwierania.
-Gdzie jesteś?-zapytał głos z holu.
-W kuchni.-odparłam bez entuzjazmu
Kilka kroków i zobaczyłam Harrego. Nie powiem. Zdziwił mnie jego widok, ale nie dałam po sobie poznać. Usłyszałam głos tłuczonego szkła. Spojrzałam na moją dloń, która jeszcze przed chwilką trzymała talerz.
-Cholera. -popędziłam po szufelkę i zmiotkę.
Tak, oczywiście. Nie dałam mu po sobie poznać. Brawa dla mnie.
-Mów co chciałeś powiedzieć.- powiedziałam bez uczuć zamiatając podłogę.
-Właściwie to poczekam jak skończysz.-uświadomił mnie opierając się o famugę drzwi.
-Człowieku, będę rozładowywała te wszystkie kartony. Jeśli chcesz tu robić za kołka to taka pomoc mi się nie przyda. Jeden kołek stoi w holu.-powiedziałam wyrzucając rozbite części szkła do kosza.
-Niby ja jestem kołkiem?-wyszedł jakiś chłopak.
Był obtatułowany na całym ciele, jak Harry. Chyba miał tatuaże wszędzie gdzie się dało.
-Co ty tu robisz?-zapytaliśmy się z Harry'm w tym samym momencie.
-Do Harrego przyszedłem ale przez drzwi zobaczyłem że tu stoi, więc zawitałem. Nawet nie zdążyłem się odezwać, a zostałem wyzwany od kołków.-zaśmiałam się na jego słowa
-Jestem Lexie -powiedziałam wyciągając do niego rękę.
Blondyn skrzywił się ale też mi podał swoją dłoń. Zapadła długa cisza.
-A ty jak się nazywasz? -zapytałam poirytowana.
-Aaa... nie znasz mnie? Niall jestem. Styles nie przedstawiał Ci swojego kolegi. Oj Styles, Styles wiem że lubisz blondynki ale ogarnij się chłopie.
Harry zgładził go tylko wzrokiem.
-To co dzisiaj robimy?-zapytał blondynek, uśmiechając się. -Namierzamy Ethana?
Uśmiechnełam się niepewnie. Harry widząc moje poirytowanie kazał Niall'u 'zamknąć ryj'.
-Dobrze dzieciaczki. Ja sobie coś zjem, a wy porozmawiajcie.-zaczą szukać czegoś w szafkach.-Harry co ty se za dziewczyne znalazłeś. Anorektyczką jest czy co? Nic u niej w szafkach nie ma.
Niall poszedł do mojego salonu i rozłożył się na kanapie.
Ogólnie to on był bardzo wesoły, co nie zgadzało się z jego wyglądem. Z wyglądu był taki wściekły, groźny i pewny siebie. Naprawdę był bardzo miły, zabawny i chyba miał długi język.
-Przepraszam za niego. Zaraz pójdziemy, wpierw dokończymy naszą rozmowę, która zaczęła się czas temu. -Harry zaprosił mnie do rozmowy.
Zgodziłam się. Weszliśmy do salonu i usadowiliśmy się w fotelach.
-Z tego co pytałaś dzisiaj, nie chciałem wyjść na jakiegoś walonego chłopczyka, dlatego się wkurzyłem. Jechałem kupić coś cioci bo za 2 dni ma imieniny. Ja się kompletnie na tym nie znam, dlatego chciałem Cię o to poprosić. Ale w obrocie akcji pojechałem do Liam'a.-tłumaczył, nie mogłam uwierzyć.-Wierzysz mi?
-Załóżmy, że wierzę.-załorzyłam ręce na klatkę piersiową.-Tylko co Twój czarny Mercedes robił pod moim domem?-zapytałam z miną zwyciężcy.
-Przepraszam za niego. Zaraz pójdziemy, wpierw dokończymy naszą rozmowę, która zaczęła się czas temu. -Harry zaprosił mnie do rozmowy.
Zgodziłam się. Weszliśmy do salonu i usadowiliśmy się w fotelach.
-Z tego co pytałaś dzisiaj, nie chciałem wyjść na jakiegoś walonego chłopczyka, dlatego się wkurzyłem. Jechałem kupić coś cioci bo za 2 dni ma imieniny. Ja się kompletnie na tym nie znam, dlatego chciałem Cię o to poprosić. Ale w obrocie akcji pojechałem do Liam'a.-tłumaczył, nie mogłam uwierzyć.-Wierzysz mi?
-Załóżmy, że wierzę.-załorzyłam ręce na klatkę piersiową.-Tylko co Twój czarny Mercedes robił pod moim domem?-zapytałam z miną zwyciężcy.
Niall spojrzał się na nas z pytającą miną.
-Harry? Masz nowy samochód?-zapytał nadal z tą samą miną Niall
-Nie. To dziwne ja jeżdżę Hondą. A czarnego Mercedesa ma nasz sąsiad z dołu, ale też czarne Mercedesy mają ludzie..., wiesz kogo Niall.-wytłumaczył trochę się niecierpliwiąc.
Chwila, chwila...
-Ja nic nie rozumiem. Mogłabyś nie zadawać takich pytań tylko opowiedzieć nam historię swojego życia?- zapytał Niall
Spojrzałam się na Harrego. Dał mi tylko znak, że też chce wiedzieć. Odetchnęłam.
-Okej. Mam siostrę, Alexandrę, ma 16 lat. Można by powiedzieć, że jest w złym towarzystwie.
-Takim jak nasze?-zapytał się Niall
Spojrzałam się na niego z przerażeniem.
-Zamknij morde Niall, bo sam Cie do pierdla wsadze.-sykną Harry
Dali mi znak do kontynuowania.
-Zawsze stał przed naszym blokiem czarny Mercedes. Myślałam, że jest to wóz Harrego. Jak Harry wyszedł, samochód zniknął. Zadzwonili wtedy moji rodzice, że Alexandra wsiadła do podobnego samochodu i uciekła.-powiedziałam składając ręce.
-Myślałaś, że to ja?-zapytał Harry na co tylko pokiwałam głową.
Niall patrzył się dziwnie na Harrego.
-Co ty się tak na niego patrzysz?-zapytałam Niall'a bo przez jego wyraz twarzy chciało mi się śmiać.
Popatrzył się na mnie przez chwilę.
-Wiesz, odpowiem Tobie na to pytanie, kiedy ty mi odpowiesz na moje.-powiedział Niall.
Harry siedział na moim fotelu i głęboko myślał. Sięgnęłam po butelkę Coca-Coli i wzięłam łyka, a przynajmniej miałam taki zamiar przed pytaniem Niall'a.
-Ile napchałaś w niego Melissy?-zapytał głośno, na co ja wybuchłam śmiechem.
Moje cudowne szczęście spowodowało, że oplułam Coca-Colą połowę stoliku, a na dodatek zaksztusiłam się napojem. Śmiałam się tak głośno, że nawet Niall się zaczął śmiać. Harry poleciał po pierwszy lepszy ręcznik do łazienki, ale żadnego tam nie było, więc wyciągną pierwszą lepszą ścierkę do kuchi z kartonu i przybiegł ścierać stół.
-Kurna Harry! Albo udajesz miłego albo ktoś z tego pomieszczenia strasznie Ci się spodobał.- powiedział Niall gdy Harry ogarną całą sytuację.
-Kurna Harry! Albo udajesz miłego albo ktoś z tego pomieszczenia strasznie Ci się spodobał.- powiedział Niall gdy Harry ogarną całą sytuację.
-Kurna Niall! Jak nie zamkniesz swojego ryja to osobiście zaniosę Cię do pierdla i zamkne w tym kiciu. Żadnym gliniarzom już nie uciekniesz.-powiedział lekko poirytowany.
Spojrzałam się na nich.
-To co robimy w sytuacji z Alexandrą?-zapytałam znierpliwiona.
Harry wstał. Spojrzał się na Niall'a z miną 'wstawaj mendo' ale ten siedział na kanapie cały czas uśmiechnięty.
-Pogadamy z kilkoma znajomymi z rana. Jest godzina 21 więc pewnie są zajęci. Chodź Niall. Znowu u mnie nocujesz?-zapytał blondaska
-Heri taka sytuacja...-tłumaczył się Niall.
Harry wziął Niall'a do swojego mieszkania. Życzyliśmy sobie tylko dobranoc i tyle się dzisiaj widzieliśmy.
Poszłam wziąć krótki prysznic, bo za dużo przeżyć jak na jeden dzień. Po kąpieli ułożyłam się wygodnie w mojej nowej sypialni. Sen zaniósł mnie do krainy Morfeusza.
________________________________________________
I jak? :D Proszę o komentarze :*
//Julka xx
________________________________________________
I jak? :D Proszę o komentarze :*
//Julka xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz